-

Starybelf

Rozdział wstępny "Prequeli i sequeli czterech pancernych"

Tak się składa, że dziś będzie o niejakim Januszu Przymanowskim, twórcy i pomysłodawcy "Czterech pancernych i psa". To wstępny rozdział mojej pracy "Prequele i sequele czterech pancernych".

Janusz Przymanowski

Tak, od czegoś trzeba zacząć, więc najlepiej od autora opowieści o czterech pancernych i Szariku, czyli od Janusza Przymanowskiego.

Wiele kubłów pomyj wylano na tego człowieka, uważając go za wcielenie twardogłowego betonu pezetpeerowskiego. A przecież życiorys tego człowieka nie różnił się tak bardzo od życiorysu choćby Wojciecha Jaruzelskiego. Obaj byli zesłańcami, obaj wrócili do Polski z armią Berlinga, wreszcie obaj włączyli się aktywnie w budowę nowego ładu, w budowę tzw. Polski ludowej.

Co więcej, moim zdaniem, Przymanowski w swoim działaniu był bardziej szczery, nie ukrywał faktu, że jest komunistą, a przecież jak się jest komunistą, to ojczyznę ma się jedną – Związek Sowiecki.

Przymanowski, w przeciwieństwie do Jaruzelskiego, nie tworzył wokół siebie legendy przedwojennego panicza, którego losy wojny rzuciły na Wschód, spóźnialskiego do armii Andersa. Sam o sobie, w książce „Ze 101 frontowych nocy” napisał: „Jeśli chodzi o mnie, to trafiłem do armii czerwonej późno, w styczniu 1943 roku. Próbowałem zgłaszać się wcześniej, ale nie brali ani Warszawiaków, ani krótkowidzów. Dopiero kiedy wygnano Niemców z Kubania, przyjęto mnie, bo przyjmowano już ochotników bez zbędnej biurokracji, nie zaglądając w papiery i w zęby niczym darowanym koniom.”[1]. A więc nie ma tu podróży do Armii Polskiej w ZSSR i spóźnienia. Jest świadoma decyzja o staniu się czerwonoarmistą. Można się zastanawiać, dlaczego wychowany w Warszawie chłopak, gdy trafił do ZSSR stał się komunistą i bolszewikiem. Czyżby tzw. „przedwojenne wychowanie”, czyli postawa, którą dziś określamy patriotyczną nie obejmowała wszystkich? Pewnie tak.

W moim pokoleniu też było podobnie, jedni walczyli z komuną, a inni wstępowali do ZOMO. Bo w każdym pokoleniu są ideowcy i koniunkturaliści i ci ostatni zawsze szukają usprawiedliwienia dla swoich postaw. Choć Przymanowski usprawiedliwienia nie szukał. Po prostu, w czasie pobytu w ZSSR stał się komunistą i tyle. Nie próbował się nawet z tego tłumaczyć.

We wspomnianej książce „Ze 101 frontowych nocy” Przymanowski opisuje, co prawda w zawoalowany sposób, jak major Wiktor Grosz zwerbował go na politruka, oficera politycznego bez stopnia, jak to wówczas się nazywało.

Ja Przymanowskiego zapamiętałem jako człowieka, który na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych prowadził w telewizyjnej audycji „Ekran z bratkiem” pogadanki dla młodzieży. Występował na ogół w mundurze pułkownika ludowego Wojska Polskiego. Był kimś w rodzaju świeckiego księdza, próbującego wychowywać młodych ludzi na świadomych obywateli PRL. Być może jakiś odsetek tych młodych słuchał i posłuchał jego pogadanek, bo skąd niby miałyby się rekrutować kadry do ZOMO, Milicji obywatelskiej czy w dalszej kolejności SB. Choć ja go traktowałem jako zapchajdziurę w programie i oczekiwałem końca tych jego wynurzeń, bo po nich wyświetlano jakiś fajny film: „Zorro”, „Ivanhoe” lub „Thierry’ego śmiałka”.

Dziś oceniam Przymanowskiego jako pogubionego człowieka, który aby się ustawić życiowo został komunistą. No cóż, nie on jeden był taki, ale przynajmniej on nie próbował tego ukrywać. I przynajmniej za tę szczerość jakaś skromna pamięć mu się należy.

 

 

[1] Janusz Przymanowski „Ze 101 frontowych nocy” – Książka i wiedza 1978 r.

 



tagi: czterej pancerni i pies 

Starybelf
28 czerwca 2017 20:38
8     654    0 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Paris @Starybelf
28 czerwca 2017 22:08

Wszyscy troje, tzn. ja, mlodsza siostra i brat w tamtym czasie ogladalismy z zapartym tchem przygody 4 pancernych i psa... uwielbialismy ten film, znalismy i spiewalismy piosenke "deszcze niespokojne"... itd.  Pamietam ten napis na filmie, ze opowiadanie jest jego autorstwa...

... natomiast absolutnie nie kojarze go jako mundurowego wystepujacego w "ekranie z bratkiem" z jakimis pogadankami... moze dlatego, ze glownie czekalam na "Zorro"...

... ach... to byl wtedy hicior !!!... ten przystojniak. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Starybelf
28 czerwca 2017 22:10

Bo to był megaloman z dystansem do siebie i specyficznym poczuciem humoru. Mieszkał w bliźniaku przy Idzikowskiego przejętym po przedwojennym oficerze lotnictwa.  Nie dokwaterowali mu pięciu rodzin tak jak jego sąsiadom zza ściany. Uważał, że taka jest sprawiedliwość dziejowa i już. Sąsiadem był sympatycznym. Byc może ze względu na  potężną wadę wzroku jako człowiek jakoś tam ułomy przystał  na wszelki wypadek do silniejszych, w czym bez wątpienia pomogła mu bardzo dobra dykcja i łatwość wypowiedzi. Myślę, że jego pogadanek nikt nie słuchał. On jest znany tylko jako autor scenariusza do "Czterech pancernych."

zaloguj się by móc komentować

chlor @Starybelf
28 czerwca 2017 22:20

Trohę za mało danych biograficznych. Przymanowski  przypominał majora Górnickiego, bardzo bystrego człowieka który został komuchem z wolnego wyboru, tyle że  on był średnio zdolny. Pamiętam jeszze kawałek z ksiażki Przymanowskiego o czterech pazernych i psie. "Tępy ból w jądrach z tęsknoty za babami". Czyli trochę poeta. No, ale nadal mało danych.

zaloguj się by móc komentować

wroclawski @Paris 28 czerwca 2017 22:08
28 czerwca 2017 22:20

Ja go kojarzę w mundurze w Tv ale nie jestem pewien czy w "ekranie z bratkiem". Nawet zajrzałem do "wiki" i tam sa wymienione wszystkie programy z tego "ekranu" i o Przymanowskim nic tam nie ma. W 1967 roku (chyba w tym roku) byłem na wielkim "show" we Wrocławiu na Stadionie Olimpijskim w którym główne role odgrywali bohaterowie serialu, jezdzili czołgiem, cos tam spiewali i gadali, jakies były pokazy. Dokładnie nie pamietam co tam się działo, ale pamietam, że dla mnie to było niesamowite przezycie.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Starybelf
28 czerwca 2017 22:53

Wierze, ze tak bylo...

... dziecku duzo do szczescia nie potrzeba. Dla mnie i dla rodzenstwa ten film to byla bajka... Janek taki blondyn zabojczy, ta Marusia sliczna... i jeszcze Lidka... tym bardziej, ze siostra ma tak na imie... no i ten pies Szarik, taki madry i przywiazany do tych 4 pancernych...

... sprawdzilam tez tego Przymanowskiego w WikiP, jest jego zdjecie, ale nic mi nie mowi. To, ze ten scenariusz to byla LIPA i nie mial on nic wspolnego z rzeczywistoscia dowiedzialam sie dopiero dlugo, dlugo potem.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Starybelf
29 czerwca 2017 16:39

Z kolegami bawiliśmy się w domu w czterech pancernych i psa. Pies był na szczęście urojony. Rudy to był tapczan. Jedną część trzeba było odsunąć, pudło na pościel, która trafiała na krzesło, to była kabina. Wszystko musiało się zacząć od znanego hymnu: "My czterej pancereni, Rudy i nasz pies ...". Bo ta czołówka była chyba najlepsza z całego filmu. Reszta czasem mnie jakoś denerwowała i rozczarowywała, ale przeważnie podkręcała mnie do własnych fantazji. To była w końcu karykatura świata dorosłych o którym miałem blade pojęcie.

Przymanowskiego często myliłem z Janickiem chyba ze względu na okulary. No i mamy to słynne jego przemówienie ze stanu wojennego (wiki): jako poseł na Sejm aktywnie brał także udział w budowaniu w kręgach partyjnych atmosfery zagrożenia rzekomą zemstą „Solidarności”: Były przygotowywane listy proskrypcyjne, kogo i w jakiej kolejności na latarnie, a niektóre regiony wymieniały na tych listach również i dzieci. Co prawda powyżej lat sześciu. Ale Dżyngis-chan był bardziej łaskawy, wyrzynając bowiem podbite narody, wyrzynał je powyżej osi wozu, a wozy miał na wysokich kołach”— Przemówienie Janusza Przymanowskiego w Sejmie w 1982

Komentarze zbędne.

zaloguj się by móc komentować

Starybelf @Magazynier 29 czerwca 2017 16:39
29 czerwca 2017 17:36

Co do "zemsty Solidarności", to przypomniało mi się takie zdarzenie. Otóż do mojej rodziny wżeniła się pani, która była silnopartyjna. I na imieninach mojej Mamy, a było to w okolicach 4 grudnia 1981, a więc mniej więcej na tydzień przed wprowadzeniem stanu wojennego, pani ta stwierdziła, że ta okropna "Solidarność" przygotowała listy osób, do wymordowania, a potem jeszcze, po tych morderstwach ci wstrętni z "Solidarności" mieli iść i się modlić po kościołach.

No i wówczas odezwał się mój Ojciec:

- Wiesz, że ty też jesteś na tej liście?

- Co?! Ja?! Ja mam być zamordowana przez tych z "Solidarności"?! A skąd wiesz, że ja jestem na tej liście?!

- Bo sam osobiście te listy przygotowywałem - odpowiedział mój Ojciec.

zaloguj się by móc komentować

Starybelf @chlor 28 czerwca 2017 22:20
29 czerwca 2017 17:39

Tak, za mało, szczególnie gdy chodzi o pierwaszą żonę Przymanowskiego.

To jest ciekawy wątek, wart prześledzenia.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Hulewiczowa

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować